esencja3-14

Opowiadania

Szukanie

Szukam czegoś. Czego? Nie wiem. Gdybym wiedział, to bym znalazł. Chodzę tu, chodzę tam, no i szukam. Węszę. Oczy mrużę. I do ściany przykładam ucho. Pełzam po suficie. I wciąż nie wiem, i wciąż pytam. Klnę, no kurwa, klnę. Dokądś zmierzam. Chociaż chodzę w sumie w kółko paląc jedno majestatyczne cygaro za drugim. Poruszam się nerwowo, niespokojnie, chaotycznie, rachitycznie. Takie jakieś drgawki-głupawki. To się śmieję, to się wkurwiam. Gubię rezon, gubię rytm. Zapytowywuję nieustannie leżąc nago we wannie żeliwnej o naturę tej przedziwnej sytuacji. A świeczki płoną, a koty miauczą, a Profesor Kleks maluje jakieś rubensowskie dziwki z czerwonej dzielnicy w Hamburgu. A kto to? A co to? A co to tak pcha? Pan tu nie stał, proszę pana. Proszę stąd wyjść, to moja wanna, więc proszę wypierdalać. O boże, jak ja kocham jazz… Grać na literach na pełnej improwizacji jak menel na przypadkowej libacji. Nigdy nie wiem co przyniesie następna część utworu, nigdy nie wiem co będzie jutro. Nigdy nic nie wiem, ja tu tylko oddycham, ja tu tylko gram. Ja tu tylko szukam. Szuk, szuk – skrobię paznokciem w glazurę w łazience. Szuk, szuk – jeżdżę palcem po drewnie regału. Szuk, szuk – stuk, puk, no bo ścianę też opukać by należało. I jeszcze długopisem się pobawię. I łyżeczką w kawie mieszam. Jazz, noc, gwiazdy. Morze gwiazd. I Pan Miron on de majkrofołn. Jaka to melodia?