esencja3-14

Opowiadania

Dupa

DUPA
To był ciężki dzień na komendzie policji w Dupanowicach. Śledczy Pośladek miał pełne ręce roboty. A w zasadzie to nogi, ponieważ nie miał rąk. W ramach oszczędności policja zaczęła zatrudniać niepełnosprawnych i to nie tylko na etaty za biurkiem, ale również na tak zwaną pierwszą linię po to, aby uzyskać jak największe ulgi podatkowe.
Tak więc w ten pechowy poniedziałek śledczemu Pośladkowi robota paliła się w rękach. Papiery, telefony, ani chwili wytchnienia. Do pokoju Pośladka wpadł zaaferowany aspirant Nieobecny:
- Mamy postrzał w jednostce!
- Co? Gdzie?Jak? Kto?
- Postrzał w swoim pokoju! Wezwaliśmy karetkę!
- Co?
- No Postrzał!
- Wiem, kurwa, że postrzał! Nie jestem głuchy aspirancie!
- Postrzał się postrzelił!
Pośladek zmrużył oczy. Po chwili zastanowienia już spokojnie powiedział:
- Uspokójcie się Nieobecny. Jak to postrzał się postrzelił? Przecież to tak jakby czasownik. Czasownik nie może się postrzelić. To już prędzej przymiotnik. Nie róbcie ze mnie idioty.
- Czasownik? To coś jak wartownik? - Nieobecny nie znał podstaw gramatyki, zawsze był beznadziejny z polskiego. W końcu miał walić pałą przez łeb a nie recytować wiersze.
- Jaki znowu wartownik?

- No ten na dole. Gargamel.
- Nieobecny, za przeproszeniem,nie pierdolcie mi tu głupot, Gargamel to był czarownik. A nie wartownik.
- Naprawdę? - Nieobecny zrobił wielkie oczy.
- No tak. Smerfów nie oglądaliście?
- Smerfów? Panie kapitanie, „smerfy” to przecież ludzie na nas wołają. To my graliśmy w jakimś filmie?
- Tak, w bajce o upośledzonych umysłowo idiotach.
- A to ja nic o tym nie wiem. - Stwierdził poważnie Nieobecny.
- No dobra, dosyć. To co z tym wartownikiem?
- Którym? Gargamelem?
- Tym, co się postrzelił.|
- On się nie postrzelił.
- To kto się, kurwa, postrzelił?! Ja?! - W końcu Pośladkowi puściły nerwy.
- Nie, panie kapitanie. Wygląda pan całkiem zdr…- Nieobecny zauważył brak rąk Pośladka - ...yyy...całkiem norm...no...w porządku, no.
- No więc?
- Co no więc?
- Jajco! - Wrzasnął Pośladek. - To co z tym postrzałem?
- No Postrzał się postrzelił!
- Ja pier… - Pośladek ukryłby twarz w dłoniach, gdyby je posiadał.
Tymczasem do gabinetu wpadł wartownik Cezary Gargamel:
- Panie kapitanie mamy postrzał w jednostce!
- Niech zgadnę: Postrzał się postrzelił?
- O to widzę Nieobecny już panu powiedział?
- Tak, tak… - Pośladek otworzył nogą okno i zaczął wchodzić na parapet.
- Panie kapitanie co pan robi? - zdumiał się Gargamel.
- Skoczę się przewietrzyć. Strasznie tu duszno dzisiaj.
- Ale panie kapitanie, to jest drugie piętro! A poza tym, co mamy zrobić z Tomkiem?
- Jakim znowu Tomkiem?
- Tym, co się postrzelił.
Pośladek zamknął okno i z powrotem usiadł w fotelu:
- Tomek się postrzelił?
- Tak, panie kapitanie, Tomek Postrzał, aspirant, razem z Nieobecnym przesłuchiwali dziś podejrzanego w pokoju, no i Postrzał się postrzelił.
Pośladek spojrzał gniewnie na Nieobecnego, po chwili rzucił się wściekle na biednego kolegę po fachu:
- Ty półmózgu! Kretynie! Ja ci dam zaraz postrzał! Jaja sobie robicie z przełożonego?!
- Nie, panie kapitanie, ja tylko…
Gargamel skoczył między Pośladka i Nieobecnego:
- Panie Kapitanie! Spokojnie!
- Wypierdalaj! Won! Ale już idioto! - Wrzeszczał Pośladek do Nieobecnego, który czym prędzej uciekł z pomieszczenia.
Pośladek po chwili uspokoił się:
- Gargamel, a ten Postrzał to gdzie się postrzelił?
- W pokoju – Odparł zadowolony Gargamel.
- Kurw…- zagryzł przekleństwo w ustach Pośladek. - Ja się pytam w co się postrzelił, kretynie!
- Ach, no… Panie kapitanie, Postrzał postrzelił się w poślad… znaczy tego, no w dupę się postrzelił!
- W dupę?!
- Tak, w dupę, panie kapitanie!
- Ale jak można samemu postrzelić się w dupę?! - Grzmiał Pośladek. - Że niby przystawił sobie pistolet do tyłka i strzelił?! W co ci idioci się tam bawili?! W mongolską ruletkę?!
- Panie kapitanie,no on, ten Postrzał, to po prostu tego, no…
- No co?!
- No położył odbezpieczony pistolet na fotelu i zapomniał o nim, no i na niego usiadł i…
- Jezu chryste… - Pośladek znowu ukryłby twarz w dłoniach, gdyby je posiadał…- Dobra, zajmę się tym. Idźcie już Gargamel…
- Śmieszna sytuacja w sumie, panie kapitanie. Postrzał się postrzelił! Haha. Zabawne. Prawda?
- Gargamel nie wkurwiajcie mnie.
Gargamel odwrócił się i już chciał wyjść, ale...
- Panie kapitanie? - zagaił w drzwiach.
- Co?!
- Czy mogę wyjść dziś wcześniej do domu? Żona wróci późno i muszę nakarmić Klakiera.
- Że jak?!
- No kota muszę nakarmić.
- Ach, tak, kota... Oczywiście. Możecie iść do domu nawet teraz Gargamel...- Powiedział zrezygnowany Pośladek.

Chwilę później Gargamel spotkał na korytarzu Nieobecnego:
- Ten Pośladek to jakiś nienormalny jest. - Oburzył się Nieobecny.
- Wiesz. Postaw się na jego miejscu. Chłop mocno oberwał od życia po dupie.

Tymczasem Pośladek popijał melisę w swoim gabinecie:
- Do dupy ta robota. Do dupy...

tagi: policja